
Od dzieciństwa sadzany na rower i wożony przez rodziców po Europie. Z czasem zaczął poznawać ją sam - na wędrówkach, na dwóch kółkach i autostopem. Korzystając z tych samych środków transportu w czasie studiów objechał Indochiny; mieszkał też w Irlandii, Australii i Ameryce Południowej. Z wykształcenia kulturoznawca i latynoamerykanista. Z doświadczenia także aktor objazdowego teatru. Wyniesione ze studiów zapędy antropologiczne nie pozwalają mu obojętnie przejść na wyprawie obok miejscowych ludzi i ciekawych zjawisk kulturowych, czym stara się zarażać innych uczestników. W wolnych chwilach pisze, fotografuje i kręci filmy na kolodrogi.blogspot.com


Aby wstępnie poznać ludzi i ich środowisko, warto pozostać w jednym miejscu przynajmniej przez dwa lata – żeby móc porównać ze sobą, choćby dwa pełne cykle pór roku. Idea ta urodziła się podczas niekończących się podróży stopem po Europie. Na początku zamiłowanie do wody, wzmocnione studiami o kulturach śródziemnomorskich, pchnęło na Baleary. Jako marynarz na jachtach żaglowych opiekowałem się grupami turystów, a jesienią i zimą oprowadzałem małe grupki po górach Majorki i opustoszałym wybrzeżu Minorki. Zawiało także między rybaków i poławiaczy przegrzebek, ale to już na północny na Kanale La Manche. Zamiłowanie do nart i gór wypchnęło na dłużej do Norwegii a następnie do Gruzji. Symbioza lasu i rzek zwabiła na granicę angielsko walijską – na skrzyżowanie majestatycznej rzeki Severn i rzeki Wye (Afon Gwy) do prastarego las Dean. Koordynowałem tam pracą wolontariuszy w czarującym ogrodzie, oraz organizowałem piesze wędrówki po wybrzeżu Walijskim, górach Brecon Beacons oraz samym lesie Dean. Morze Śródziemne przyciągnęło ponownie na zapomniany Półwysep Salentyński, żeby razem z włoskimi partnerami rozwijać turystykę rowerową dla osób niedowidzących i niewidomych. Od trzech lat mieszkam w rodzinnym Krakowie i dojrzewam do kolejnej zmiany środowiska. W między czasie goszczę przyjaciół z poznanych krain i zapoznaję ich z perełkami Małopolski.


Studiował geologię na Uniwersytecie Wrocławskim, to tam zaraził się miłością do gór i przyrody. Aktywny i entuzjastyczny, od zawsze szukający przygody w podróży w różnych zakątkach świata. Początkowo jako instruktor nurkowania, później górskie eksploracje piesze, ale w życiu zawsze towarzyszył mu rower. Zaczął się ścigać na rowerze Tadeusza Mytnika jako nastolatek, jak tylko dotarł do Polski rower górski eksplorował najtrudniejsze trasy, więc naturalną konsekwencją były zawody w kolarstwie górskim enduro. Trzykrotnie przejechał najtrudniejszy wyścig długodystansowy Carpatia Divide i to tam zdał sobie sprawę że: nie ma rzeczy niemożliwych, a podróżować znaczy żyć.


Gdy pasjonował go monastycyzm chrześcijański, przez rok mieszkał i żył jak mnich we włoskim Lanuvio. By poznać południe globu zamieszkał na kilka miesięcy w Buenos Aires. Na Kołymie wcielił się w role uciekiniera z łagru podczas wyprawy survivalowej. Na północy, w Skandynawii, trenuje zimowa sztukę przetrwania. Ale najbardziej pociąga go Islandia. Współautor książki „Sztuczki survivalowe”.


Jest prezesem Przemyskiego Towarzystwa Ornitologicznego. Od ponad 30 lat zajmuje się ornitologią i organizacją lokalnych wypraw ornitologicznych w Bieszczady i Pogórze Karpackie. W poszukiwaniu ptaków przemierzył wszystkie zakamarki Europy i tereny ościenne oraz ogromną część Afryki. Jest autorem blisko 100 opracowań ornitologicznych, zarówno naukowych jak i popularnonaukowych, gorącym zwolennikiem idei Obszarów Specjalnej Ochrony Ptaków Natura 2000 i orędownikiem powstania Turnickiego Parku Narodowego na Pogórzu Przemyskim. Prowadzi wyprawy przyrodnicze w różnych częściach świata m.in. na Węgry, Svalbard, do Rumunii, krajów afrykańskich oraz do Wietnamu i na Kubę.