

Raport nie wspomina nic o walorach fotograficznych tego małego kraju – i bardzo dobrze: nie jest to miejsce oblegane przez pejzażowców, mimo iż oferuje o wiele więcej niż niektóre destynacje z tzw. top listy. Tak naprawdę nie przypominam sobie, żebym podczas którejkolwiek z moich podróży na Maltę spotkał tu jakiegoś „statywowca” (oczywiście oprócz tych z naszej grupy). Absolutnym przebojem są dla mnie tutejsze wybrzeża: dzikie, poszarpane, z efektownymi klifami, wydłubanymi w miękkiej skale solniskami, czy skalnymi formami o odjechanych kształtach. Warto je fotografować szczególnie wiosną, kiedy okolice krawędzi klifów porastają wielobarwne pola kwiatów.

fot. Sławomir Adamczak
Jest tu całe mnóstwo miejscówek na wschody i zachody słońca, a te, dzięki stabilnym warunkom atmosferycznym, zazwyczaj są bardzo udane.
Kraj tworzy kilka wysp, z czego dwie główne to Malta i Gozo. Ta pierwsza jest bardziej „wielkomiejska”, choć i tu bez trudu można znaleźć fotogeniczne wybrzeża. Są też klimatyczne miejscowości, z samą Valettą, naszpikowaną zabytkami jak mało która stolica. Gozo jest bardziej wiejska, a jej przysiółki zazwyczaj okupują wyrastające ponad równinę wzgórza. Trudno powiedzieć, gdzie jest piękniej –
najlepiej sprawdzić osobiście...
A będzie ku temu okazja. Już w marcu 2026 r. wracamy na Maltę! Program czeka gotowy na stronie, tylko się zapisywać :) Szczegóły tutaj: Malta - kwiaty na klifach
Poniżej kilka kadrów ze wschodów i zachodów słońca na maltańskich (i gozytańskich) wybrzeżach.
Autor tekstu i zdjęć: Sławek Adamczak





