
Filolog klasyczny, który osobistym przykładem udowadnia, że język martwy żyje, przynajmniej w innych językach nowożytnych. Zwłaszcza w tych, którymi mówią producenci wina! Lepiej lub gorzej, włada przynajmniej dziesięcioma. Poliglota, który wierzy, że na początku było słowo. Ze studiów w Krakowie bliżej mu było do Klużu niż do Rzymu. Po niewinnej Rumunii odwiedził prawie wszystkie kraje winiarskie Europy i jeszcze mu mało. Ma za sobą setki godzin wykładowych winnych kursów, degustacji i szkoleń, a mimo to wie, że nie wie o winach wszystkiego i ciągle się uczy. Edukuje innych zawodowo już 20 lat, głównie pod egidą Marka Kondrata. Fascynują go szlaki kultury i sztuki, historii i geografii, na których drogowskazem bywa i literatura, i wino... Jeśli nie prowadzą one do Italii, naszej wspólnej ojczyzny, to chociaż tam, gdzie widać ślady średniowiecznej Europy lub Bizancjum. Przemierzył też niejeden szlak w Karpatach, odnajdując echa przeszłości w tradycji ludowej.


Z wykształcenia italianistka, socjolożka i animatorka kultury, prywatnie entuzjastyczna dusza, której wszędzie pełno. Na tyle szalona, by pewnego dnia rzucić pracę w korporacji i wyjechać... trochę dalej niż w Bieszczady, bo nad Morze Śródziemne, gdzie miała szczęście mieszkać na Wyspach Jońskich, w Toskanii czy na Majorce. Za podróżniczymi marzeniami goni na wiele sposobów; nie tylko samolotem, autokarem czy autem, które zresztą kocha prowadzić, ale również na rowerze, nartach, jachtem, SUPem, a nawet konno! Uwielbia włoskie dolce vita, hiszpańskie flamenco, grecki turkus morza, francuski Roland Garros i portugalskie fado. Dlatego mówi o sobie, że jest obywatelką Śródziemnomorza, choć to bez kuchni azjatyckiej nie wyobraża sobie życia. Poza południową Europą można ją zatem spotkać również na szlakach Sri Lanki lub Azji Południowo-Wschodniej. Za to do Ameryki Środkowej ciągnie ją fascynacja zarówno tajemnicami rdzennej kultury sprzed tysiącleci, jak i niezrównanym bogactwem przyrodniczym. A wszystko to z ulubioną nutą latino w tle! Turyści cenią sobie podróże z Asią, w przeciwieństwie do jej kota (patrz zdjęcie) ;)


Optymistka z duszą włóczykija oraz sercem oddanym narciarstwu i morzu. Fotograf z wyboru, przyrodnik z przekonania, doktor chemii z wykształcenia, nauczyciel z powołania. Jest pracownikiem naukowo-dydaktycznym Uniwersytetu Warszawskiego. Przez kilkanaście lat pracowała jako instruktorka fotografii, lektorka języka włoskiego i pilot wycieczek. W swoim portfolio ma zdjęcia z 56 krajów na sześciu kontynentach. Dla Horyzontów prowadzi wyprawy przyrodnicze.


Rocznik 1984 (choć wygląda młodziej). Z wykształcenia logistyk, który od lat poświęca się pasji włóczykijstwa. Miłośnik tanich hoteli i podniebnych barów, na które zwykle zabiera turystów jeśli tylko pojawi się taka okazja. Zdarzyło mu się żyć w Nowej Zelandii, choć podróżuje przede wszystkim po Azji, spędzając tam większość miesięcy w roku. Regularnie współpracuje z polskimi wydawnictwami, redagując przewodniki turystyczne. Swoje trzy grosze dołożył m.in. do książek o Turcji, Bałkanach czy Szlaku Transsyberyjskim. W 2015 r. ukazał się jego autorski przewodnik „Słodko-pikantne Indochiny”. Każdej wiosny wraca do Polski, by czerpać radość z kolejnego sezonu grillowego. Najczęściej pilotuje wyprawy w rejon Azji Południowo Wschodniej.


„Pielgrzymem jestem i ochotnym po górach wędrownikiem”. Lubię ten cytat Nietzschego sobie; i w ogóle lubię czytać, a czasem jeszcze coś sobie i innym przetłumaczę – by nie rzec: übersetznę. A jak ruszam w drogę, to właśnie jako pielgrzym (osobliwie Drogą św. Jakuba) albo niskopienny góral izersko-karkonoski. Przewodnicko poruszam się między Odrą i Łabą, ale nie gardzę też krainami alpejskimi, spośród których nad wyraz cenię sobie wyważoną i ustronną Słowenię – dlatego mam też uprawnienia jako turistični vodič za Primorsko. Do zobaczenia w drodze! Buen Camino!