


Źródło: https://thetruesize.com
Kraj ten leży na styku trzech płyt tektonicznych: eurazjatyckiej, indoaustralijskiej i pacyficznej. Właśnie to sprawia, że na jego terenie znajduje się ponad 130 aktywnych wulkanów, a strefa, w której się znajduje, nazywana jest “Pacyficznym Pierścieniem Ognia”. Warto przy tym zwrócić uwagę, że najbardziej zaludnioną wyspę na świecie, Jawę, zamieszkuje ponad połowa ludności kraju i to nie dlatego, że jest ona największa, ale właśnie dlatego, że oferuje żyzne, wulkaniczne tereny, idealnie nadające się pod uprawy, a dzięki temu dające szansę na prowadzenia godnego życia. To właśnie na Jawie znajduje się wspomniana już wcześniej stolica kraju Dżakarta. Ze względu na podnoszący się poziom wód w oceanie i rosnące zaludnienie budowane jest futurystyczne miasto na wyspie Kalimantan o nazwie Nusantara i to tam w najbliższych latach rząd planuje przenieść ośrodki administracyjne.
Zazwyczaj najważniejszym punktem każdej wyprawy do Indonezji jest duet wulkanów: Bromo oraz Ijen. To dwa skrajnie różne doświadczenia, które łączą niesamowite widoki, ale też fakt, że trzeba włożyć nieco wysiłku, aby je zobaczyć. Indonezyjczycy wierzą, że wulkany są siedzibami bogów i duchów przodków. Każda aktywność sejsmiczna jest interpretowana jako gniew lub napomnienie ze strony sił wyższych. Dlatego przed każdą wyprawą lokalni przewodnicy często składają drobne ofiary, by zapewnić grupie bezpieczeństwo.
Wulkan Bromo znajduje się wewnątrz gigantycznej kaldery Tengger. Choć on sam ma „tylko” 2329 m n.p.m., zapewnia niezwykłe doświadczenia. Wyobraź sobie wschodzące słońce i powoli wyłaniające się z ciemności kształty dymiących wulkanów. Obok Bromo znajduje się nieczynny wulkan Batok oraz najwyższy na Jawie wulkan Semeru (3676 m n.p.m). Smaczku dodaje fakt, że podróżnicy dostają się do wnętrza kaldery za pomocą kolorowych jeepów, co oznacza świetną okazję do zaliczenia elementów szalonego off roadu. Bromo to również miejsce, gdzie odbywa się festiwal Yadnya Kasada. Legenda głosi, że w XV wieku bezdzietna para królewska, Roro Anteng i Joko Seger, błagała bogów o potomstwo. Bogowie odpowiedzieli, dając im 25 dzieci, ale pod jednym warunkiem: ostatnie dziecko musiało zostać złożone w ofierze wulkanowi. Para zgodziła się i doczekała się 25 dzieci, z których ostatnie miało na imię Kesuma (lub Raden Kusuma). Ze szczęścia rodzice zapomnieli o złożonej obietnicy. Wulkan zaczął gwałtownie strzelać lawą, co było znakiem, że bogowie domagają się spełnienia paktu. Początkowo rodzice nie chcieli oddać syna, ale Kesuma, chcąc uratować rodzinę i całą społeczność przed zagładą, sam postanowił poświęcić swoje życie i wskoczył do krateru. Według legendy przed skokiem Kesuma poprosił bliskich, aby raz w roku składali ofiary do krateru Bromo. Dziś, na pamiątkę tego wydarzenia, ludność Tengger raz w roku wspina się na krawędź krateru. Do dymiącej siarką czeluści wrzucane są owoce, ryż, kwiaty, a czasami nawet żywe zwierzęta hodowlane. Wierzy się, że ten rytuał zapewni im pomyślność i uchroni przed katastrofalną erupcją.

Kawah Ijen, znajdujący się na wschodzie Jawy, to nie tylko wulkan, ale również miejsce ciężkiej pracy ludzi, którzy codziennie wydobywają tam siarkę. To właśnie tutaj można zobaczyć rzadkie zjawisko o nazwie blue fire – płonącą płynną siarkę, która w ciemnościach przybiera neonowobłękitny kolor. W kraterze wulkanu znajduje się również najbardziej kwasowe jezioro na świecie. Aby dojść do niego, trzeba pokonać kamienisty szlak oraz założyć odpowiednie maski chroniące przed duszącymi oparami siarki. Nocna przygoda z płomieniami, a następnie bardzo wyjątkowy wschód słońca, podczas którego wyłaniają się skalne formacje oraz intensywnie turkusowe jezioro, są powodem coraz to popularniejszych wycieczek w okolice tego wulkanu.

Do tego zaszczytnego grona oczywiście powinniśmy zaliczyć również Merapi, czyli najbardziej aktywny wulkan Jawy, który doczekał się nawet swojego ziemskiego reprezentanta. Przez lata był nim Mbah Maridjan – „Klucznik Merapi” (Juru Kunci). Został on wyznaczony przez Sułtana Yogyakarty, by komunikować się z duchami góry. Kiedy w 2010 roku Merapi zaczął wybuchać, Maridjan odmówił ewakuacji, twierdząc, że jego obowiązkiem jest pozostać na posterunku. Zginął w modlitwie w swoim domu na zboczu wulkanu. Dla Jawajczyków stał się symbolem lojalności i niezłomnej więzi człowieka z żywiołem. Merapi to jeden z najbardziej aktywnych i nieprzewidywalnych wulkanów na świecie. Jego nazwa dosłownie oznacza „Góra Ognia”, co idealnie oddaje jego charakter. Podczas trekkingu lub off-roadowej wyprawy jeepami można zobaczyć skutki ostatnich erupcji, zastygłe potoki lawy oraz „bunkry”, które miały chronić mieszkańców przed lawinami piroklastycznymi. Widok dymiącego stożka Merapi, górującego nad zielonymi polami ryżowymi, to jeden z najbardziej ikonicznych obrazów, które można je podziwiać z licznych punktów widokowych.
Jeśli chcesz zobaczyć te miejsca na własne oczy, polecamy naszą wycieczkę objazdową po Indonezji - Raj w cieniu wulkanów.
Choć wulkany są często najważniejszym celem podróży na indonezyjską Jawę, to warto również pamiętać o innych przyrodniczych perełkach oraz skarbach lokalnej kultury.

Jawa to oczywiście nie jedyne miejsce w Indonezji, gdzie można zobaczyć wulkany i się na nie wspiąć. Tuż obok znajduje się słynna wyspa Bali, o której pisaliśmy….. Aby dodać jeszcze jeden argument, dlaczego wybrać się na tę wyspę, należy wspomnieć o wulkanie Agung (3142 m n.p.m.): to najwyższy szczyt i święta góra Balijczyków. Uważany za pępek świata, jest domem dla najważniejszej świątyni – Pura Besakih. Trekking na Agung jest wymagający kondycyjnie, ale nagrodą jest panorama na całą wyspę, a przy dobrej widoczności – nawet na sąsiednią wyspę Lombok. Drugi co do wielkości Wulkan Batur (1717 m n.p.m.) to idealna opcja na trekking o wschodzie słońca. Jest mniej wymagający niż Agung, a oferuje spektakularne widoki na ogromną kalderę z jeziorem Batur. Na szczycie często można zjeść śniadanie przygotowane w... gorącej parze wulkanicznej wydobywającej się ze szczelin. Sąsiadujący z Agungiem wulkan Batur jest domem dla Dewi Danu, bogini wód jeziornych. Tradycyjny system nawadniania balijskich pól ryżowych (wpisany na listę UNESCO) opiera się właśnie na wodzie z kaldery Batur.
Jeśli artykuł Cię zainteresował, sprawdź nasze aktualne wyjazdy do Indonezji.
Zdjęcia: Marta Olszewska





