
Po przybiciu do portu w Karlskronie rozpoczęliśmy rowerowanie po Szwecji od odwiedzenia regionu Blekinge — sąsiadującego ze Skanią. Region ten obfituje w liczne lasy i pierwszego dnia mieliśmy sporo czasu na zapoznanie się z nimi, meandrując wzdłuż poszarpanego bałtyckiego wybrzeża. Tego dnia skończyliśmy trasę w miejscowości Karlshamn, w którego centrum tętniło życie ze względu na lokalne święto. Kolejny dzień naszej szwedzkiej przygody rowerowej rozpoczęliśmy trasą spod hotelu, kierując się w stronę nadbałtyckiego kurortu Åhus. Najpierw jednak zawitaliśmy do miejscowości Morrum, która słynie z rwącej rzeki o tej samej nazwie, w której łososie łapie nawet sam król Szwecji. Tuż przed miasteczkiem Solvesborg wjechaliśmy na najdłuższą rowerową kładkę w Europie, która zaprowadziła nas niemal do samego centrum. Po przerwie w Solvesborgu czekała nas ostatnia część trasy tego dnia — do nadbałtyckiego miasta Åhus, które latem zamienia się w zatłoczony kurort. Mieliśmy więc okazję zanurzyć się w wodach Bałtyku, a na dokładkę obserwowaliśmy jeszcze pokaz lotniczy z udziałem samolotu szwedzkich sił zbrojnych.
Fot. Kamil Wereszczyński
Trzeciego dnia na szwedzkiej ziemi przenieśliśmy się bardziej na południe, rozpoczynając trasę rowerową w Kivik. Tutejsze miasteczko słynie z uprawy jabłek i różnorodnych produktów z nich uzyskiwanych m.in. z cydru. W Kivik mieści się również stanowisko archeologiczne z epoki brązu, czyli kurhan pochodzący sprzed ponad 4000 lat, który mieliśmy okazję zobaczyć. Po pierwszych kilometrach na rowerach dotarliśmy do wioseczki Knabackshusen, gdzie obserwowaliśmy jak Bałtyk zabiera kolejne metry plaży. Dalej dotarliśmy do miejscowości Simmrishamn — niewielkiego, acz przytulnego kurortu nad Bałtykiem, w którym zrobiliśmy sobie krótką przerwę. Dalej ze względu na ograniczenia czasowe nasza grupa podzieliła się na dwie podgrupy. Jedna ruszyła zobaczyć zamek w Glimmingehus, a druga wybrała zaś wodowanie na jednej z najładniejszych plaż w Skanii — Sandhammaren. Ostatecznie cała grupa spotkała się w miejscowości Kaseberga, gdzie mogliśmy zobaczyć ales stenar — kamienny kompleks przypominający brytyjskie Stonehenge.
Fot. Kamil Wereszczyński
Czwarty dzień naszej wyprawy rowerowej po południu Szwecji rozpoczęliśmy spod naszego hotelu w miejscowości Lund. Po kilku kilometrach spokojnej jazdy dotarliśmy pod wspaniałą romańską katedrą, która obok uniwersytetu jest wizytówką miasta. Po krótkiej przerwie na zwiedzanie centrum Lund ruszyliśmy dalej w kierunku Malmö. Zanim jednak dotarliśmy do stolicy Skanii, odwiedziliśmy lokalną ciekawostkę. Jakriborg, które na pierwszy rzut oka wydaje się sennym niezamieszkałym miasteczkiem żywcem wyjętym ze średniowiecza, okazuje się pomysłem lokalnej firmy deweloperskiej, która zbudowała to osiedle w latach 90. XX wieku i wynajmuje je (po bardzo korzystnych cenach) wszystkim zainteresowanym. A tych ponoć nie brakuje. Po krótkiej wizycie w tym miejscu pokonaliśmy ostatnie kilometry dzielące nas od Malmö. W samym mieście zatrzymaliśmy się na centralnym placu pod pomnikiem Karola X Gustawa i tutaj już na własną rękę każdy mógł poznać uroki skańskiej metropolii. Gdy po dłuższej przerwie ruszyliśmy dalej, zobaczyliśmy jeszcze twierdzę Malmöhus i najwyższy budynek w Szwecji — Turning Torso. Dalej wyjechaliśmy na bardzo widokową trasę ciągnącą się wzdłuż cieśniny Sund, zbliżając się z wolna do mostu łączącego Malmö z Kopenhagą, a który kojarzony jest m.in. ze słynnego serialu kryminalnego. Niestety, w międzyczasie popsuła się pogoda i początkowa mżawka przerodziła się w ulewny deszcz. Postanawiamy, że trasę tego dnia skończymy nieco wcześniej, a na półwysep Falsterbo dotrzemy już autobusem. Na samym półwyspie czekała nas już tylko uczta z doskonałym miejscowym śledziem z piure i tym smakowitym akcentem zakończyliśmy ten rowerowy dzień pełen wrażeń w Skanii.
Fot. Kamil Wereszczyński
Przedostatni dzień na szwedzkiej ziemi zaczęliśmy od przejazdu do miasteczka Molle, które położone jest na bardzo widokowym półwyspie Kullaberg. Tutaj rzeczywiście można pomylić Skanię z... Toskanią. Po zachłyśnięciu się panoramami na skaliste wybrzeże Skanii ruszyliśmy nadmorską ścieżką rowerową w kierunku Helsingborga. Tuż przed samym miastem i wizytą w parku Sofiero dopadła nas krótka, acz intensywna ulewa, która jednak nie przeszkodziła nam w podziwianiu okazów flory, z których słynie pałacowy ogród. Po paru kilometrach robimy kolejny postój, tym razem w samym centrum Helsingborga. To tutaj cieśnina Sund ma swoje najwęższe miejsce i niespełna 4 kilometry dzieli nas od brzegu duńskiego miasta Helsingør. Ostatnia część trasy wiodła nas wzdłuż morza, więc nie mogło zabraknąć kąpieli. W miejscowości Rydeback kończymy naszą trasę przy plaży, z której uroków nie sposób nie skorzystać! Ostatni dzień naszej szwedzkiej rowerowej przygody rozpoczęliśmy w Trelleborgu, który znany jest u nas jako port docelowy promów płynących ze Świnoujścia. Po kilkunastu kilometrach na rowerze dotarliśmy do Smygehuk — najbardziej na południe wysuniętego punktu w Szwecji. Zrobiliśmy tu sobie krótką przerwę na kawę, by ruszyć dalej w kierunku Ystad. Po drodze trafiła nam się jeszcze zaskakująca wizyta przy zamku Charlottenlund, którego to stajnie skrywają niezwykłe okazy koni... mechanicznych. Naszym ostatnim akcentem i zarazem pożegnaniem rowerowym ze Skanią był dojazd do Ystad — miasta słynącego nie tylko jako port promowy, ale i miejsce akcji popularnych kryminałów z Kurtem Wallanderem. Po zatraceniu się w wąskich uliczkach Ystad pozostało nam już tylko pożegnać się z naszą wyprawą rowerową - do przyszłego roku!
A jeśli interesują cię skandynawskie klimaty na dwóch kółkach, to zapraszamy również do zapisania się na nasz nowy wyjazd — Fiordy i zamki – rowerowa przygoda w Danii! Polecamy zapoznać się też z naszym poradnikiem jak przygotować się do wyprawy rowerowej.
Zobacz również inne (także samolotowe) wyprawy do Szwecji, które oferujemy.
Opis wyprawy rowerowej do Skanii
Autor tekstu i zdjęć: Kamil Wereszczyński





